Festiwal Artystów Filmu i Telewizji FART w Janowie Lubelskim

Goście 2012



Marian Dziędziel

Więcej »»

Program 2012

Godzina po godzinie program FART 2012

Więcej »»

Pokaz specjalny

Pokaz filmów Leszka Wiśniewskiego, autora  reportaży telewizyjnych i twórcy filmów dokumentalnych. Autor ma za sobą  20 lat pracy w telewizji publicznej. Przy jego udziale powstały 23  dokumenty...
Więcej »»


Nasze liczby

14 tyle filmów zobaczą dzieci podczas FART-u 2012
12 tyle filmów pokażemy w parku Misztalec
47 tylu artystów (wliczając w to członków kabaretów) gościło już na FART-cie
320 tyle filmów pokazaliśmy dotychczas podczas festiwalu - w tym 91 dla dzieci
140 tys. tyle wejść odnotowała nasza strona internetowa

 

Nasi goście

FART 2012 - Goście

Marian Dziędziel

Od wielu lat gra w kinie, telewizji i teatrze. Ten wybitny aktor ma w swoim dorobku wiele wyrazistych ról m.in. w takich filmach jak: „Wesele”  i „Dom zły” Wojciecha Smarzowskiego, „Kret” Roberta Lewandowskiego, „Komornik” Feliksa Falka.

Marian Dziędziel


Pochodzi z tradycyjnej, śląskiej rodziny. Urodził się 5 sierpnia 1947 roku w Gołkowicach  Jego ojciec był górnikiem, ale pracował także jako stolarz. To dzięki niemu syn pokochał literaturę i teatr. Do studiów w szkole teatralnej zachęcił Dziędziela jego przyjaciel z liceum w Wodzisławiu, Andrzej Dragon (dziś profesor Francuskiej Akademii Nauk). Został przyjęty do krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej z adnotacją, że w ciągu pierwszego semestru musi nauczyć się mówić poprawnie po polsku. W owym czasie Dziędziel mówił czystą gwarą śląską. Studiował na jednym roku m.in. z Jerzym Trelą i Jerzym Fedorowiczem - studia ukończył w 1969 roku.
W tym samym roku debiutował na scenie i związał się na stałe z Teatrem Słowackiego w Krakowie, na deskach którego występuje do dziś. Jako rodowity Ślązak, pochodzący z tradycyjnej śląskiej rodziny często pojawiał się w filmach opowiadających o tym regionie. W tym kontekście, nie dziwi fakt, że debiutował u Kazimierza Kutza w filmie „Sól ziemi czarnej” (1969).
Rok wcześniej nastąpił jego debiut na małym ekranie w jednym z odcinków „Stawki większej niż życie” (1968).

Artykuł poświęcony Marianowi Dziędzielowi w tygodniku „Polityka” »»

Karol Strasburger

Od 1994 prowadzi teleturniej Familiada w TVP2, który przyniósł aktorowi ogromną popularnośc – zwłaszcza dowcipy opowiadane przez Strasburgera wzbudzają gorące komentarze widzów.

W młodości uprawiał gimnastykę sportową w klubie Legia Warszawa (największe osiągnięcie – drużynowe mistrzostwo Polski w 1964).

Początkowo był studentem Państwowej Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, a następnie absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Na PWST w Warszawie studiował w latach 1967–1971.

Debiutował w 1970 w serialu Kolumbowie. Po ukończeniu PWST został zaangażowany do Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy, którego dyrektorem do 1982 był Gustaw Holoubek. W tym teatrze pracował do połowy lat 80. Obecnie współpracuje z Teatrem Komedia i Teatrem Bajka w Warszawie.
Do historii polskiej kultury przeszedł jako Władysław Niwiński, bohater serialu „Polskie drogi”. Inne znane tytuły z jego udziałem to filmy „Agent nr 1” oraz „Noce i dnie”, a także seriale „Ekstradycja” i „Pierwsza miłośc”.

Karol Strasburger

W „SuperExpressie” tak opowiadał o swojej młodości:
- Wszyscy musieli iść do wojska. Jak się nie poszło na studia, to na trzy lata do wojska. Po skończeniu szkoły morskiej można było zwiedzać świat. Przygoda... dziewczyna w każdym porcie. Ja od początku byłem w rodzinie żeglarskiej. Żeglarstwo było w dużej mierze związane z Wisłą. To wszystko wyglądało bardzo fajnie, romantycznie, ale ja tego nie czułem. To ciężka praca, z dala od domu. Zrezygnowałem po pierwszym roku...
Szkoła aktorska to też był przypadek. W szkole morskiej miałem kolegę, którego narzeczona zdawała właśnie do aktorskiej. I jakoś tak mnie to natchnęło, tym bardziej że zakochałem się w niej i potem była ze mną. Nigdy wcześniej nie myślałem, żeby zostać aktorem.
Rodzice patrzyli na to wszystko z przerażeniem, że sam nie wiem czego chcę. Raz marynarz, raz sportowiec, inżynier, aktor.
W Polsce realizowałem się, robiłem karierę. Grałem dużo pierwszoplanowych ról, wywiady, okładki... Pracowałem też wtedy w NRD, tam zagrałem w dwóch serialach główną rolę. Dużo tam czasu spędzałem, miałem nawet swój pokój w hotelu w Poczdamie. Zarabialiśmy dobre pieniądze. Niestety, tam trzeba było je wydać, bo nie było jak ich zabrać do Polski, to były lata 80.
Byłem związany z Teatrem Dramatycznym, w którym poznałem świetnych kolegów, m.in. Marka Kondrata (62 l.) i Piotrka Fronczewskiego (66 l.). Byliśmy uczniami naszego mistrza Gustawa Holoubka (+85 l.), Zbigniewa Zapasiewicza (+75 l.). To był zaszczyt usiąść do stolika, przy którym oni siedzieli. Ten teatr przez wiele lat był teatrem mojego życia. To był mój dom.
Urodziłem się w Warszawie, ale wczesne dzieciństwo spędziłem w Konstancinie. Potem przeniosłem się do Warszawy na Saską Kępę. Konstancin był zupełnie inny niż teraz. Kiedyś to była taka podwarszawska miejscowość, czuliśmy się tam dobrze. Pamiętam, że zimą ulice nie były odśnieżane i można było jeździć po nich na łyżwach, tzw. śniegulkach. To był wspaniały, beztroski czas - jazda na rowerze, zabawy w Indian.
Mama - Irena - pracowała w biurze projektów, a tata - Edward - w Ministerstwie Zdrowia, był tłumaczem angielskiego. Były to początki motoryzacji i mój ojciec miał P70, to był pojazd z tektury. Ledwo podjeżdżał nim pod Belweder.
Byłem średnim uczniem. Z podstawówki niewiele pamiętam, za to liceum wspominam bardzo dobrze, to było liceum Bolesława Prusa w Warszawie. Byliśmy fajną grupą, która bardzo się lubiła. Co prawda moja klasa nie uczyła się za dobrze, ale była zgrana, na przykład uciekaliśmy nad Wisłę, żeby pograć w piłkę.